Wzgórze psów – Jakub Żulczyk – recenzja książki

Wrzesień 6, 2017

Jakub Żulczyk w swojej najnowszej powieści „Wzgórze psów” przenosi czytelnika do małomiasteczkowej rzeczywistości, gdzie zło oplata mieszkańców niczym pajęcza sieć.

Książkę można kupić na Digitalo.pl

„Wzgórze psów” opowiada o Mikołaju, który uciekł z rodzinnego, małego miasteczka do stolicy, marząc o lepszym życiu. Tam kończy studia humanistyczne, jednak nie może odnaleźć w sobie weny, jego dziewczyna Justyna tymczasem traci pracę w gazecie, gdzie obejmowała stanowisko dziennikarki śledczej. Oboje decydują się więc na opuszczenie Warszawy, ponieważ nie są w stanie regularnie płacić rat kredytu za mieszkanie. Kiedy trafią do Zyborka, rodzinnych stron Mikołaja, będą musieli zmierzyć się z tajemniczą zbrodnią przed lat, wszechobecną korupcją, patologią, przemocą i beznadzieją.

Jakub Żulczyk urodził się w 1983 roku w Szczytnie. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pracował dla wielu polskich gazet, teraz współpracuje z tygodnikiem „Wprost”. Jest także scenarzystą znakomitego serialu „Belfer” z Maciejem Stuhrem w roli głównej. Zadebiutował w 2006 roku powieścią „Zrób mi jakąś krzywdę”. „Wzgórze psów” to jego najnowsza, siódma książka i z pewnością spodoba się wszystkim wielbicielom twórczości tego autora.

„Wzgórze psów” to mocny, niekiedy szokujący obraz polskiego społeczeństwa. Jakub Żulczyk nie stroni od wulgarnego języka, który jest w powieści wszechobecny. Miejsce akcji, Zybork, to małe miasteczko, można by powiedzieć, że zapomniane bez Boga. Nie ma jednak nic wspólnego z wyobrażeniami o sielskim zakątku, przepojonym urokliwą zielenią i widokami. Zybork to miasto pełne brudu, gdzie atmosfera jest gęsta, zło zagląda do każdego okna, a wszyscy tylko udają, że niczego nie widzą. Jakub Żulczyk w dosadny, pozbawiony skrupułów sposób opisuje społeczność z prowincji, gdzie panuje zmowa milczenia, degeneracja i znieczulica. W ciekawy sposób wykorzystuje motyw zbrodni i kary, przedstawiając wykreowany przez siebie świat tak, jakby istniał naprawdę. I czy rzeczywiście tak właśnie nie jest?

„Wzgórze psów” to thriller z wątkiem kryminalnym, który pochłania się jednym tchem, choć z drugiej strony ma się ochotę przestać czytać, zapomnieć. Jakub Żulczyk jednocześnie odrzuca i przyciąga, tworząc historię pełną zła, depresyjną, ale też bardzo polską. Bo takich miejsc jak Zybork, z układami, z wulgarnością, z biedą, w Polsce nie brakuje. Bez wątpienia „Wzgórze psów” nikogo nie pozostawi obojętnym. Pomimo że cała powieść obejmuje aż 800 stron, nie nudzi, nie dłuży się, ale pochłania czytelnika bez reszty. I choć wiąże się to z pławieniem się w brudzie, to kiedy już zamoczy się choć stopę, nie można już się wydostać. Bo Jakub Żulczyk uzależnia, wciąga, może dlatego, że zło też tak oddziałuje. Wielbiciele mocnych thrillerów i realizmu, a także miłośnicy twórczości Jakuba Żulczyka będą jego najnowszym dziełem usatysfakcjonowani. To powieść o polskości, która jest okrutna, plugawa i zdegenerowana. Warto zaryzykować i zagłębić się w stworzony przez Jakuba Żulczyka świat, który mieszkańcom dużych miast wydaje się tak odległy, a jednak jest tuż obok. To przeraża, ale też skłania do refleksji. I chwała jej za to.

Brak komentarzy

Możliwość komentowania jest wyłączona.